Po co się ma te dzieciaki? Tyle roboty, wrzasków, stresu. W chwilach kryzysowych poznaje się najciemniejszą swoją stronę. No po co? Na starość? Nie..
Dla mnie to właśnie dla takich chwil jak na obrazku...
A jak jest u Was?
niedziela, 10 stycznia 2016
czwartek, 7 stycznia 2016
praca na etat...
Uwikłana jestem w rozmowę o pracę na etat. Wyzwanie fajne, pensja fajna. Wreszcie coś zrobię konkretnego bez krzyków dzieci w tle. Moje rzeczy z biurka nie będą tajemniczo znikać.
Tylko czas pracy plus dojazd... 10 h poza domem... Jak to zrobić, kiedy priorytety ustawione są na trójkę fantastycznych dzieci???? I kiedy czas dla siebie? Chyba w tramwaju do pracy..
Tylko czas pracy plus dojazd... 10 h poza domem... Jak to zrobić, kiedy priorytety ustawione są na trójkę fantastycznych dzieci???? I kiedy czas dla siebie? Chyba w tramwaju do pracy..
Wytrwałam w Sylwestra!
Zrobiliśmy Sylwestra ze znajomymi. Większość z dzieciakami, miał być kinderbal. Byle wytrwać do północy.
Ok 22.00 na kanapie padł na pół godzinki pierwszy zawodnik. Godzinę później na tej samej sofie narada projektowa dwóch inżynierów - przechrapali z 20 min.
Wreszcie Sylwek, toasty i fajerwerki przy ognisku w ogródku. Po chwili słyszę płacz Kai wystraszonej błyskami sztucznych ogni, ewakuuję się więc do sypialni i pod wymówką usypiania dziecka sama idę na lulu :))) Uff... nie zarwę nocki :)
Ok 22.00 na kanapie padł na pół godzinki pierwszy zawodnik. Godzinę później na tej samej sofie narada projektowa dwóch inżynierów - przechrapali z 20 min.
Wreszcie Sylwek, toasty i fajerwerki przy ognisku w ogródku. Po chwili słyszę płacz Kai wystraszonej błyskami sztucznych ogni, ewakuuję się więc do sypialni i pod wymówką usypiania dziecka sama idę na lulu :))) Uff... nie zarwę nocki :)
wtorek, 8 grudnia 2015
coraz fajniej nam w tej Łodzi!
A wiecie, że jesteśmy teraz w Łodzi? Życie już nie na walizkach, ale w mieszkaniu, w rutynie, z przedszkolem, jogą i winkiem wieczorem :))) Tutaj z dnia tuż przed Helloween (stąd przebranie-mumia dla Kacpra i ciasteczka-potworki dla Kondzia)
Etykiety:
codzienność,
dzieci,
halloween,
joga,
łódź,
przedszkole,
relaks,
winko
Lokalizacja:
Łódź, Polska
Nie lubię kotków...
W wakacje zwiedzaliśmy Mazury. W Mrągowie, w Muzeum Wojska Polskiego Konradziu nabył wstrętu do kotków...
Lokalizacja:
Mrągowo, Polska
sobota, 6 czerwca 2015
piątek, 5 czerwca 2015
Zmordowana mama
Nasza podróż do Holandii niby była ok, ale jednak... cóż, dzieci wchodzą mi na głowę.. dosłownie, w przenośni i kiedy tylko chcą
środa, 3 czerwca 2015
Dylematy prysznicowe
Kacper wczoraj wieczorem:
"Wiesz co, mamo? Ja to bym chciał żeby cały świat składał się z zabawek.."
niedziela, 29 marca 2015
dokument „Joanna” z ostatnich Wysokich Obcasów i pytania..
W ostatni weekend obejrzałam sobie dokument „Joanna” w reżyserii Anety Kopacz. To o dziewczynie chorej na raka, autorce bloga „Chustka” i bohaterce książki pod tym tytułem – Joannie „Chustka” Sałyga. Dał mi oczywiście dużo do myślenia. Joanna była w podobnym do mnie wieku i również była matką.
Policzyłam sobie – Joanna w momencie śmierci (2012r – 36lat) była 2 lata młodsza niż ja teraz. Czyli ja żyję sobie 2 lata ponad wiek darowany Joannie. Pomyślałam: jak wyglądały te 2 lata u mnie. Czy tak jak chciałam? Jak wyglądałyby następne 2 lata, gdybym dowiedziała się, podobnie jak Joanna, o chorobie. Czy różniły by się od życia jakie mam teraz?
A ty? Ile lat żyjesz ponad wiek, który dostała Joanna? Jak spędziłeś/spędziłaś ten czas?
A może jeszcze masz kilka lat do owej 36-tki? Jak byś zmienił/zmieniła swoje życie, gdybyś wiedział/ła, że to ostatnie lata?
A potem – dlaczego to wiadomość o chorobie przyniosłaby zmianę? A może warto zmienić coś od razu?
czwartek, 26 marca 2015
Subskrybuj:
Posty (Atom)






