niedziela, 27 marca 2016

Wesołego Jajeczka

Trochę feministycznie życzenia świąteczne - Jak to w Święta, głowa rodziny się relaksuje, a reszta pcha swoje "jajeczko" :)

piątek, 25 marca 2016

Obejrzyjmy sobie razem film, czyli mama i tata umawiają się na oglądanie

Ehh, te relaksujące chwile razem. Ja i on, kieliszek wina, dobry film... Ta wizja uwodzi nas co wieczór. Umawiamy się więc na oglądanie filmu jak tylko dzieciaki usną..

czwartek, 24 marca 2016

sobota, 23 stycznia 2016

wyrwani z dnia codziennego

Spędzamy wygodny weekend u Babci, a w poniedziałek już nasze mieszkanko, wieczorem idę na jogę. Jestem w moim wygodnym świecie. Nagle telefon i dwie godziny później jestem w świecie, gdzie wszystko jest poza moją kontrolą.. Słucham poleceń i myślę tylko o przetrwaniu. Byle jakoś przetrwać do dnia wyjścia, temin nieznany. Spanie na skraju łóżka, ledwo herbatka jakaś, kromki z masłem, ziemniaki. Walka z płaczem i strachem dziecka. Dozowanie leków o północy. Nic nie wolno. Szpital. Inny świat. Byle przetrwać...


niedziela, 10 stycznia 2016

Eh, te dzieciaki.. dla takich chwil warto :)

Po co się ma te dzieciaki? Tyle roboty, wrzasków, stresu. W chwilach kryzysowych poznaje się najciemniejszą swoją stronę. No po co? Na starość? Nie..
Dla mnie to właśnie dla takich chwil jak na obrazku...
A jak jest u Was?



czwartek, 7 stycznia 2016

praca na etat...

Uwikłana jestem w rozmowę o pracę na etat. Wyzwanie fajne, pensja fajna. Wreszcie coś zrobię konkretnego bez krzyków dzieci w tle. Moje rzeczy z biurka nie będą tajemniczo znikać.
Tylko czas pracy plus dojazd... 10 h poza domem... Jak to zrobić, kiedy priorytety ustawione są na trójkę fantastycznych dzieci???? I kiedy czas dla siebie? Chyba w tramwaju do pracy..




Wytrwałam w Sylwestra!

Zrobiliśmy Sylwestra ze znajomymi. Większość z dzieciakami, miał być kinderbal. Byle wytrwać do północy.
Ok 22.00 na kanapie padł na pół godzinki pierwszy zawodnik. Godzinę później na tej samej sofie narada projektowa dwóch inżynierów - przechrapali z 20 min.
Wreszcie Sylwek, toasty i fajerwerki przy ognisku w ogródku. Po chwili słyszę płacz Kai wystraszonej błyskami sztucznych ogni, ewakuuję się więc do sypialni i pod wymówką usypiania dziecka sama idę na lulu :))) Uff... nie zarwę nocki :)

wtorek, 8 grudnia 2015

coraz fajniej nam w tej Łodzi!

A wiecie, że jesteśmy teraz w Łodzi? Życie już nie na walizkach, ale w mieszkaniu, w rutynie, z przedszkolem, jogą i winkiem wieczorem :))) Tutaj z dnia tuż przed Helloween (stąd przebranie-mumia dla Kacpra i ciasteczka-potworki dla Kondzia)


Nie lubię kotków...

W wakacje zwiedzaliśmy Mazury. W Mrągowie, w Muzeum Wojska Polskiego Konradziu nabył wstrętu do kotków...